Gruzja w kilku zdaniach.

Jakiś czas temu, odbyłem dwutygodniową podróż po Gruzji. Jadąc tam, miałem inne oczekiwania i plany, lecz na miejscu wszystko się zmieniło. Gruzja jest naturalną granicą między Europą i Azją, co można tam dość mocno odczuć. Gruzini chcą być europejczykami lecz ich zachowanie i sposób bytu jest typowo azjatycki.

Cofnijmy się trochę w czasie, do pierwszego dnia mojej podróży. Samolotem linii Wizz Air doleciałem do małego lotniska, oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów od Kutaisi. Po wyjściu z lotniska moim oczom ukazał się dość nietypowy widok, mianowicie las, trochę pola i łąki. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie stado krów, które beztrosko spacerowały sobie przy lotnisku. Droga z lotniska do miasta dłużyła się dość mocno, wynikało to z pogody która nie sprzyjała mojej podróży. Jadąc taxi z czterema polkami rozmawialiśmy o naszych planach i oczekiwaniach względem tego kraju. Już wtedy zrozumiałem że mój plan obierze inny kierunek.

W Kutaisi miałem zabukowaną pierwszą noc w Hostelu Royal ( cena za noc ok.23 zł za 3 osobowy pokój ) obiekt mieścił się dość blisko centrum i był usytuowany obok rzeki. Jak na jedną noc całkiem przyjemny obiekt.

DSC_0074

Niestety samo Kutaisi niczym nie zachwyca, jest to trzecie co do wielkości miasto w Gruzji. Oprócz bazaru, ogrodu botanicznego i kilku zabytkowych kościołów nic tu nie znajdziemy. Wszelkie atrakcje turystyczne mieszczą się z dala od miasta, między innymi Jaskinia Prometeusza, czy Park Narodowy. Na plus zasługuje komunikacja której sieć jest dość mocno rozległa, marszrutką jesteśmy wstanie dojechać wszędzie, jeśli tylko mamy czas. Pomimo małych dystansów przejazd trwa dość długo. Pokonanie drogi z Kutaisi do Tbilisi zajmują ok 5 – 6 godzin (230 km).

DSC_0960.png

W Tbilisi sytuacja przedstawiała się już zupełnie inaczej. Stolica i największe miasto Gruzji to mała metropolia, znajdziemy tu metro, galerie handlowe, uniwersytety i wszystko inne co człowiekowi potrzebne do dostatniego życia.

Jest to idealna baza wypadowa, ponieważ marszrutką lub pociągiem dostaniemy się do każdego miejsca w tym kraju.

Znajdziemy tu liczne restauracje, hotele i atrakcje turystyczne. Ja postanowiłem spędzić tu cztery noce w hostelu Soul Kitchen. Był to mały obiekt o bardzo rodzinnej atmosferze, całe życie kumulowało się wieczorami i rankami w kuchni. Pierwszy raz też spotkałem się z tym że pracownikiem tego hotelu mógł być każdy, jeśli nie miałeś planów na dany dzień mogłeś zająć się hostelem, coś niesamowitego.

Warto zgubić się pośród małych uliczek tego miasta i uciec od turystycznego zgiełku. Gruzini są bardzo przyjaźnie nastawionymi ludźmi, uśmiechem obdarzają każdego. Oprócz tego warto przejechać się kolejką linową z której możemy podziwiać zachód słońca i panoramę całego miasta.

z

Wielbicielom przyrody na pewno spodobają się ogrody botaniczne w których znajdziemy kilka stref klimatycznych, będąc tam nie zapomnijcie wybrać się nad wodospad który według mnie jest najpiękniejszym miejscem w ogrodach. W Tbilisi znajdziemy wiele kościołów ale najciekawszym i zarazem największym kościołem, jest Sobór Świętej Trójcy.

DSC_0402.png

Atrakcją którą zdecydowanie odradzam jest wizyta w Zoo, osobiście jestem fanem ogrodów zoologicznych i starem się odwiedzać je zawsze, kiedy mam do tego możliwość, niestety Gruzja nie idzie w parze z prawami zwierząt, przez co w oczach tych zwierzaków można było zobaczyć smutek i cierpienie.

Jeżeli będziecie mieli już dość miejskiego hałasu, to po prostu wsiadacie w marszrutke i uciekacie.

Kierunek waszej podróży to już sprawa indywidualna, opcji jest wiele. Ja postanowiłem odwiedzić najpierw jedno z najstarszych miast Gruzji, które niegdyś było stolicą państwa i główną bazą handlową.

Tak trafiłem do Mccheta, małego miasteczka oddalonego o kilka kilometrów od obecnej stolicy państwa. Jest to jedno z wielu miejsc w którym możemy poczuć że czas się zatrzymał.

Główną atrakcją tego miejsca jest kościół Sweti Cchoweli i panorama jaką możemy podziwiać ze szczytu pobliskiej góry, naszym oczom ukazuje się malutkie miasteczko które zostało wklejone w krajobraz gór i dwóch rzek które łączą się w tym miejscu.

DSC_0632.png

Nie zwalniając tempa ruszamy dalej, po kilku godzinach drogi dostajemy się do miasteczka Gori.

Nie było by w nim nic specjalnego gdyby nie fakt że znajduje się tu muzeum i dom Józefa Stalina (Iosif Vissarionovich Dzhugashvili). W planach miałem wizytę w tym mieście, miała ona opierać się na wizycie w muzeum i ruszeniu dalej. Finalnie spędziłem w Gori trzy dni, wszystko za sprawą miejsca w którym zatrzymałem się na noc. Guesthouse Levani okazał się miejscem o którym czas dawno zapomniał, wszystko wyglądało jak domek mojej prababci na wsi, stare kredensy, kafelkowy piec i drewniane podłogi. Wszystko to było uwieńczone wisienka na torcie w postaci gospodarzy, ciepłych i kochanych ludzi.

DSC_0708.png

Będąc w Gori koniecznie wybierzcie się na wycieczkę do skalnego miast Uplisciche do którego bez problemu dostaniecie się busem z miasta za 1 lari, potem trzeba przejść się jeden kilometr podziwiając prawdziwą gruzińską wieś, ewentualnie jeśli macie za dużo pieniędzy możecie wynająć kierowce, który zawiezie was na miejsce zaczeka i przywiezie z powrotem ( koszt ok 30 lari ).

DSC_0910.png

Na swoją podróż po Gruzji poświęciłem dziesięć dni podczas których przejechałem 800 km po kraju i 100 km poświęciłem na wędrówkę po nim. Odwiedzając tak naprawdę tylko skrawek tego kraju, ale czerpiąc z niego jak najwięcej. Jeżeli twoim marzenie jest podróż po tym kraju pamiętaj żeby nie planować jej co do dnia, ponieważ twoje plany legną w gruzach. Wystarczy kilka spojrzeń i uśmiechów przy kolacji w hostelu, które zamieniają się w gruzińską biesiadę po której nie wstaniesz tak szybko następnego dnia.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s